Forum ---=== Forum GRH Panzer-Lehr ===--- Strona Główna ---=== Forum GRH Panzer-Lehr ===---
Grupa Rekonstrukcji Historycznej Panzer-Lehr
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jednostki rozpoznania meteoroogicznego Wehrmachtu

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ---=== Forum GRH Panzer-Lehr ===--- Strona Główna -> Czytelnia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hindus
Administrator


Dołączył: 21 Lis 2006
Posty: 7501

PostWysłany: Wto Sty 23, 2007 9:38 am    Temat postu: Jednostki rozpoznania meteoroogicznego Wehrmachtu Odpowiedz z cytatem

Majowa kapitulacja Wehrmachtu w 1945 r. oznaczała upadek III Rzeszy, ale, jak się okazuje, ostatnia jednostka armii Hitlera złożyła broń dopiero cztery miesiące później, we wrześniu, i to gdzie! Na wyspie położonej blisko bieguna północnego, w północno-wschodniej części Spitsbergenu.
Był to oddział opatrzony kryptonimem „Haudegen”, wprawdzie niewielki, ale wykonywał zadania o bardzo znaczącej militarnie wadze: to jednostka meteorologiczna, dostarczająca siłom morskim, powietrznym i lądowym Niemiec informacji umożliwiających trafne przewidywania pogodowe, pozwalające sztabom dostosować plany bitewne i logistyczne do najbardziej sprzyjających warunków atmosferycznych. Owa jednostka to 11 wyspecjalizowanych żołnierzy pod dowództwem kpt. dr. Wilhelma Dege (od jego nazwiska pochodziła nazwa jednostki). To dzięki ich prognozom wybrany został trafnie moment rozpoczęcia ostatniej ofensywy Hitlera, tej w Ardenach – przewidziano wtedy bowiem niski pułap chmur utrudniający operację dominującego już w powietrzu lotnictwa alianckiego przeciwko czołgom niemieckim. Nie tak dawno dwaj członkowie jednostki „Haudegen”, ludzie już bardzo leciwi, wylądowali na miejscu, gdzie we wrześniu 1945 r. poddali się kapitanowi norweskiego kutra myśliwskiego. Po 60 latach zastali ukryty wśród skał, nieźle zachowany jeszcze, składany drewniany barak, który kiedyś był ich domem i zarazem arktyczną stacją meteorologiczną Wehrmachtu.
Sentymentalna podróż starszych panów przywróciła w Niemczech pamięć (relacje prasowe, zapisy kronikarskie, dokumentacja telewizyjna) o jeszcze jednym, jakże ważnym, a mało znanym opinii publicznej froncie zmagań – o wojnie meteorologicznej, równie bezwzględnej i wymagającej ogromnego wysiłku i ofiar, jak ta na polach bitew. Była to wojna bez linii frontowej, bo przecież nie o zdobycze terytorialne ani ich utrzymanie szła gra, jej stawką była wiedza o pogodzie. Prądy atmosferyczne, idące spod bieguna północnego na Atlantyk i Europę, odpowiednio rozeznane przez służby obserwacyjne takie jak „Haudegen” i przekazane szyfrem przez radio, były dla niemieckich generałów jedną z podstawowych przesłanek ich strategicznych decyzji.
Jednostka „Haudegen” nie była, oczywiście, jedyną taką grupą niemiecką w Arktyce. Była natomiast ostatnią tego typu, ulokowaną tam we wrześniu 1944 r. z misją przewidzianą na dwa lata.
Poczynając od 1940 r., Niemcy utrzymywali na dalekiej północy – na Spitsbergenie, na wschodnim wybrzeżu Grenlandii, a także na radzieckiej Ziemi Franciszka Józefa, dziewięć takich stacji. Do tego dochodził uzupełniający system lokowanych na wodach północnych automatycznych sond meteorologicznych, prawdziwych majstersztyków myśli technicznej. Rozmieszczane na dnie morskim przez okręty Kriegsmarine i samoloty Luftwaffe, wypływały o wyznaczonej godzinie, wypuszczając balony z aparaturą pomiarową, by po pobraniu danych automatycznie przesłać je drogą radiową do stacji odbiorczych Wehrmachtu, a następnie ponownie zniknąć w głębinie. Alianci wypłacali wysokie nagrody rybakom za wyłowienie takich sond.
Mimo stosunkowo małych liczebnie sił ludzkich zaangażowanych w owej wojnie meteo była ona równie dramatyczna, obfitująca w bitwy i potyczki, wymagająca kamuflażu, wzajemnego tropienia się, ucieczek i pogoni, klęsk i zwycięstw, udziału tęgich głów uczonych, a także niebagatelnego wysiłku materialnego. Mało tego, tajne lokowanie w Arktyce stacji, ich zabezpieczanie, zapewnianie dostaw zaopatrzenia, ewakuacji w momentach wykrycia przez przeciwnika, angażowało liczne statki i okręty, najczęściej łodzie podwodne, a także samoloty dalekiego zasięgu. W bitwach z tym związanych (bo alianci prowadzili staranne obserwacje, skutecznie tropiąc Niemców) uczestniczyły liczące się siły morskie, włącznie z niszczycielami, łodziami podwodnymi, nawet krążownikami. Stawka w tej wojnie podbiegunowej była przecież ogromna. Bez przesady można by przeliczać na siły dywizji wagę informacji dostarczanych spod bieguna północnego sztabom Hitlera.
Od początku wojny Niemcy zdawali sobie sprawę z ogromnego znaczenia dobrej wiedzy meteorologicznej. Zaraz po opanowaniu Norwegii, w maju 1940 r., wyspecjalizowana jednostka Luftwaffe – eskadra V – rozpoczęła systematyczne loty obserwacyjne na daleką północ. Równocześnie przerobiony na ruchomą stację meteorologiczną statek rybacki „Sachsen” działał w rejonie wyspy Jan Mayen.
Na Spitsbergenie istniała wtedy norweska stacja meteo, przesyłająca do swojej centrali systematyczne raporty pogodowe, które trafiały oczywiście do rąk Niemców. Dlatego o świcie 25 sierpnia 1941 r. do Ejsfjord zawinęła eskadra okrętów brytyjskich (dwa krążowniki, trzy niszczyciele wraz z przekształconym w jednostkę transportową pasażerskim „Empress of Canada”), dokonując desantu w Barentsbergu. Wysadzono w powietrze stację meteo, elektrownię, radiostację, zniszczono zapasy paliwa, dosłownie wszystko, a ludzi ewakuowano – Norwegów do Szkocji, a Rosjan do Archangielska (na podstawie międzypaństwowych umów Norwedzy i Rosjanie wspólnie eksploatowali tamtejsze pokłady węgla).
To wtedy Niemcy postanowili tworzyć własne stacje obserwacyjne meteo w Arktyce. Wkrótce po desancie brytyjskim w Barentsbergu samolotami przetransportowali oddział dziesięciu swoich meteorologów w rejon Longyearbyen, gdzie – zaopatrywani z powietrza – funkcjonowali do czerwca 1942 r., tą samą drogą powracając do Niemiec. Ale wcześniej, w październiku 1941 r. utworzono na Spitsbergenie inną stację. Dwa statki eskortowane przez U-Booty dostarczyły do Zatoki Singehamma grupę, która pod kryptonimem „Knospe” działała do lipca 1942 r. Wtedy to jednostkę ewakuowano samolotem, na miejscu pozostawiając stację automatyczną dostarczającą raporty pogodowe aż przez dziewięć miesięcy!
Jesienią 1942 r. ponownie w Zatoce Singehamma Niemcy zainstalowali dostarczoną przez U-Boota stację „Nussbaum”. Działała ona przez osiem miesięcy, do czasu wykrycia przez wywiad lotniczy Brytyjczyków i pośpiesznej ewakuacji łodzią podwodną do Norwegii.
A był to już czas, gdy alianci zintensyfikowali obserwacje obecności Niemców w Arktyce. Przezorny gubernator duński Grenlandii, Eske Brun, podpisał z Amerykanami porozumienie o przejęciu przez nich ochrony. Następstwem było zbudowanie bazy lotniczej, stworzenie nasłuchu radiowego oraz systemu patrolowego okrętów. Wkrótce potem, zimą 1942 r., nasłuch radiowy wykrył, że na Grenlandii działa jednostka niemiecka. Jednakże warunki zimy polarnej uniemożliwiały użycie zarówno samolotów (noc polarna), jak i okrętów (lody). A sygnały pochodziły z pływającej stacji na statku „Sachsen”, który zakotwiczył tym razem u brzegów Grenlandii, mając na pokładzie jednostkę o kryptonimie „Holzauge”. Oddział podzielił się na dwie grupy – jedna przenosiła się na ląd, a druga pozostała na pokładzie uwięzionego wśród lodów okrętu.
To, czego nie mogli dokonać lotnicy i marynarze amerykańscy, uczynił jeden z patroli saneczkowych, który 13 marca 1943 r. dotarł do Niemców. Doszło do bitwy, w której zwycięzcami okazali się naziści. Ale dwa miesiące później amerykański B-59 zbombardował stację „Holzauge”, całkowicie ją niszcząc. Nikt z Niemców jednak nie zginął. Drogą lotniczą zabrano ich do Norwegii, razem z psami pociągowymi zdobytymi od patrolu duńskiego. Trafiły one wkrótce potem do tajnego ośrodka szkolenia kadr meteorologów arktycznych Kriegsmarine w pobliżu Śnieżki w Karkonoszach. W międzyczasie na Spitsbergen, do Barentsbergu, powrócili Brytyjczycy, organizując tam ponownie stację meteorologiczną. I sytuacja powtórzyła się, z tym że przy odwróconych rolach: o świcie 7 września 1943 r. pojawiła się tam eskadra okrętów niemieckich z pancernikiem „Tirpitzem”. Ponownie Barentsberg zrównano z ziemią. Ale cena tej wyprawy okazała się dla Niemców wysoka: „Tirpitz” po powrocie do fiordów norweskich rychło został wytropiony przez lotnictwo brytyjskie i zniszczony.
Niemcy jednak nadal uparcie lokowali w Arktyce swoje stacje. Jesienią 1943 r. do fiordu Liefdelfjord na Spitsbergenie dotarł ich statek „Carl J. Busch” z kolejną grupą meteo o kryptonimie „Kreuzritter”. Zaopatrywana samolotami stacja pracowała do lipca 1944 r., kiedy to ewakuowano ją do Norwegii, na miejscu pozostawiając stację automatyczną i... grób dowódcy dr. Knospela, który zginął od wybuchu własnej, niemieckiej miny.
Inna jednostka, „Schatz- gräber”, eskortowana przez U-Boota wpłynęła na statku rybackim „Kehdingen” na radzieckie wody arktyczne, zakładając stację meteo na Ziemi Franciszka Józefa, gdzie przebywała do maja 1944 r. Jej żołnierze mieli pecha – znudzeni konserwami, upolowali niedźwiedzia i zatruli się przygotowanymi z niego kotletami. Chorych musiano pośpiesznie ewakuować samolotem.
Usprawniony z biegiem czasu przez Amerykanów system nadzoru radiowego (na wyspie Jan Mayen ulokowano silną stację nasłuchową) zdał egzamin. Gdy Niemcy jesienią 1943 r. umieścili na wschodnim wybrzeżu Grenlandii grupę „Bassgeiger” na statku „Coburg” zamienionym na bazę meteo, rychło ich namierzono. Atak patrolu na saniach został jednak przez nazistów odparty, choć ich wojskowy dowódca, por. Röder poległ. Ostatecznie stację musiano ewakuować. Na wschodnim wybrzeżu Grenlandii pojawiła się kolejna ekspedycja niemiecka – „Edelweiss” na statku „Kehdingen”. Zanim zdążyli jednak wylądować, wykryła ich amerykańska jednostka patrolowa. Okręt USA pojawił się, gdy eskortująca wyprawę łódź podwodna pobierała z „Kehdingen” paliwo. Wystrzelone w pośpiechu torpedy chybiły – U-Boot musiał salwować się ucieczką. Grupa „Edelweiss” poddała się, zatapiając swój statek.
Niemieckie dowództwo nie skapitulowało – wysłało kolejną wyprawę, oznaczając ją jako „Edelweiss II”, na pokładzie statku rybackiego „Externsteine” i tym razem kierując ją na Grenlandię, na wyspę Koldewey. Dotarli do niej w końcu października 1944 r. Funkcjonowali krótko, szybko wykryci przez Amerykanów trafili do niewoli.
I wreszcie przyszła kolej na grupę „Haudegen” pod komendą dr. Dege, uczestnika kilku wypraw polarnych przed wojną. Wszyscy jej członkowie, sami ochotnicy, zostali starannie wyszkoleni w Karkonoszach i w Alpach (lodowce!). Gdy ich transportowano, doszło do starcia eskortującego U-Boota z jednostkami alianckimi. Choć Niemcy zniszczyli jeden okręt nieprzyjacielski, stracili także U-Boota i ekspedycja musiała zawrócić do Norwegii, by ponownie wypłynąć pod eskortą kolejnego U-Boota. Czasu było już mało. Wytypowana jako cel skalista, pokryta lodem wyspa Nordostland w północno-wschodniej części Spitsbergenu możliwa była do osiągnięcia (na podstawie wieloletnich obserwacji) jedynie do połowy września. Dotarli na czas.
Z przywiezionych elementów zbudowano stację, a nawet saunę. Zadania obejmowały codzienne wysyłanie radiosond do dolnych warstw stratosfery, co trzy godziny badania naziemne, szyfrowanie danych i przekazywanie centrali poprzez stację pośrednią w norweskim Tromso. Uruchomiono też wytwórnię wodoru dla sond wysokościowych. Porozmieszczano w ukryciu w skałach olbrzymi ładunek (ogółem prawie 2 tys. skrzyń!), dostarczony na wyspę przez statek „Carl J. Busch”.
Wprawdzie Niemcy wysłali w okolice pomiędzy Spitsbergenem a Grenlandią jako stację ruchomą jeszcze jedną grupę – „Zugvogel” na pokładzie statku „Wuppertal” (częsta zmiana miejsca postoju miała utrudnić przeciwnikowi jej lokalizację) – ale operacja ta zakończyła się niepowodzeniem w październiku 1944 r. z powodu awarii motorów.
„Haudegen” jako jedyna pozostała więc na usługach Wehrmachtu. Jej żołnierze dostarczali wiadomości meteorologicznych do Niemiec do samego końca, o którym dowiedzieli się z radia. Po upadku Rzeszy nadal, choć już tekstem otwartym, bez szyfrowania, przekazywali wyniki swoich obserwacji do centrali, prowadząc równocześnie, już z woli swego komendanta, czysto naukowe badania arktyczne. Aż wreszcie otrzymali wiadomość: 3 września 1945 r. dotrze do nich norweski statek polujący na foki! A już myśleli, że świat o nich zapomniał. W euforycznym nastroju, choć nie bez pewnych obaw co do dalszego losu, powitali norweską jednostkę, składając przed jej załogą broń. A nazajutrz, 4 września, kpt. dr Wilhelm Dege podpisał wobec kapitana kutra norweskiego akt poddania się tej ostatniej zwartej jednostki hitlerowskiego Wehrmachtu.
Los obszedł się z załogą „Haudegen” łaskawie. W istocie uniknęli pobytu w niewoli. W Arktyce przetrwali najtrudniejsze, pierwsze po kapitulacji miesiące. Kpt. Dege zaś zrobił karierę naukową, na którą bez wątpienia liczący się wpływ miał dorobek długiego pobytu i pracy badawczej na Spitsbergenie.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sylwia



Dołączył: 06 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Wto Gru 06, 2016 1:06 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
sebol13



Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 1052

PostWysłany: Sro Lis 18, 2009 7:09 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Małe uzupełnienie Smile
dr Wilhelm Dege


Mapka przedstawia niemieckie stacje meteo:


Stacja Haudegen




Ostatni poddający się Niemcy


Pozdrawiam

Dodane po 58 minutach:

sebol13 napisał:
Małe uzupełnienie Smile
dr Wilhelm Dege


Mapka przedstawia niemieckie stacje meteo:


Stacja Haudegen




Poddający się Niemcy


Pozdrawiam

_________________
"Bez wzgl?du na to, co si? stanie, ameryka?ska marynarka wojenna na pewno nie pozwoli si? zaskoczy?." - Frank Knox,sekretarz ds.marynarki 4.XII.1941r.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ---=== Forum GRH Panzer-Lehr ===--- Strona Główna -> Czytelnia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group